Strona główna
Galeria Kontakt Ogłoszenia
Historia Ziemia
Wyszukaj na stronie

dwiegazety

DŁUGOSIODŁO: Talent i praca
Na Igrzyskach w Pekinie miał zdobyć medal – nawet złoty, a skończyło się na czwartym miejscu. Brązowy medal z Rosjaninem Łapikowem przegrał wagą ciała. Był cięższy od rywala o 7 dag. Bardzo przeżył tę porażkę, tak mało brakowało do szczęścia. Gdyby powtórzył wynik z mistrzostw Polski, czyli 436 kg w dwuboju, byłoby olimpijskie złoto. Na spotkanie 25 stycznia do Zespołu Szkół w Starym Bosewie przybył mistrz Europy, dwukrotny mistrz świata i rekordzista świata w rwaniu ciężarowiec Marcin Dołęga.
Od tych dwóch startów wiele się zmieniło. W międzyczasie doznał kontuzji kolana i jeszcze na trzy tygodnie przed zawodami lekarze nie dawali mu szans, że w ogóle wystartuje. A on uważał, że powinien mimo kontuzji walczyć o medal.
Uczniowie dowiedzieli się, że Marcin Dołęga nie miał za bardzo możliwości wyboru dyscypliny sportowej w rodzinnym Łukowie. Były tam tylko trzy sekcje: piłka nożna, zapasy i podnoszenie ciężarów. Bardzo dużo zawdzięcza nauczycielom, m.in. wychowania fizycznego. Uważa, że receptą na sukces jest talent poparty solidną pracą.
W uzyskaniu lepszych wyników pomaga mu obecność na zawodach braci, Roberta i Damiana. Uważani są za najbardziej usportowione rodzeństwo na świecie, przynajmniej w podnoszeniu ciężarów. Wszyscy startują w kategorii do 105 kg (na ostatnich mistrzostwach świata w Korei Południowej Daniel startował w kategorii wyższej).
Marcin Dołęga nie współpracuje z psychologiem. Rocznie na obozach sportowych, których program ogranicza się do treningów, jedzenia i spania, spędza 210 dni. Uważa, że strongmeni są słabo rozciągnięci i, choć dysponują dużą siłą, nie mieliby szans w rywalizacji z najlepszymi ciężarowcami.
Na igrzyskach olimpijskich w Londynie do brązowego medalu wystarczy 421 kg. - Nie mam nic przeciwko temu, aby trzeba było mniej podnieść - uśmiechnął się Marcin Dołęga. Jako wielokrotny rekordzista świata w rwaniu uważa, że do tej dyscypliny ma szczególne predyspozycje i największe rezerwy. Choć miał wiele kontuzji i przeszedł operacje dwóch kolan, podnoszenia ciężarów nie uważa za najbardziej kontuzjogenną dyscyplinę sportową. Po zakończeniu kariery zamierza zostać trenerem, ale tylko mężczyzn. Uważa, że kobiety nie powinny ćwiczyć sportów walki i podnoszenia ciężarów.
opr. SB
Wróć do listy artykulów z tego wydania
Komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami internautów. Redakcja Nowego Wyszkowiaka nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Redakcja zastrzega sobie możliwość przeredagowywania fragmentów komentarzy w sposób nie zmieniający ich przekazu, a w szczególnych przypadkach usuwania fragmentów lub całych komentarzy. Nie będziemy publikować opinii, które są wulgarne, obraźliwe, naruszające zasady współżycia społecznego, zawierają adresy www i e-mail oraz dane osobowe i teleadresowe, obrażają osoby publiczne, obrażają inne osoby uczestniczące w dyskusji, mogą łamać prawa autorskie, nie są zgodne z tematem komentowanego artykułu.
Lista komentarzy jest pusta!
Czytaj w aktualnym numerze
Wiadomości z miasta
W ubiegłym tygodniu Prawo i Sprawiedliwość oficjalnie otworzyło w Cechu biuro poselskie Krystyny Pawło-wicz i Henryka Kowalczyka. W bloku przy ul. 11 Listopada swoje biuro...
Sport
Po raz czternasty w tym sezonie siatkarze KS Camper Wyszków schodzili z parkietu jako zwycięzcy. W sobotę wieczorem rozegrali w Olsztynie mecz z AZS UWM II. Nie dali...
Czytelnicy napisali
Wiadomości z powiatu
Jak co roku na 10-dniowy wypoczynek zimowy do  Zakopanego wyjechało 45 dzieci z gminy Somianka. Organizatorem wypoczynku byli: GOK i stowarzyszenie Soma.  Śniegu i...
Kultura
XI Festiwal Chórów Kabaretów i Zespołów Seniora, który organizuje Dom Kultury Zacisze, wraz z zespołem wokalno-estradowym „Zaciszańska...

strony www Warszawa